Na polskim horyzoncie finansowym pojawiła się nowa, interesująca propozycja rządu – Osobiste Konto Inwestycyjne (OKI). Zapowiedziany na początku sierpnia 2025 roku przez Ministra Finansów Andrzeja Domańskiego instrument ma stanowić odpowiedź na wieloletnie oczekiwania dotyczące zmian w tzw. podatku Belki.

Zamiast prostej obniżki podatku, Polacy mają otrzymać zupełnie nowy produkt – Osobiste Konto Inwestycyjne (OKI). Jego celem jest mobilizacja do długoterminowego oszczędzania, wsparcie krajowego rynku kapitałowego oraz aktywizacja środków trzymanych na nisko oprocentowanych depozytach. Mimo że projekt jest na razie w fazie koncepcyjnej i nie ma jeszcze ustawy, jego założenia budzą duże emocje.
„Polak Inwestor 2025”. Dołącz do badania i przyjrzyj się swoim finansom!
Szwedzka inspiracja
Pomysł na OKI nie jest zupełnie nowy. Czerpie inspirację ze szwedzkiego Investeringssparkonto (ISK), które w Skandynawii odniosło ogromny sukces, przyciągając około 40 proc. dorosłej populacji.
Model szwedzki polega na zastąpieniu podatku od każdego zysku kapitałowego (w Szwecji wynosi on aż 30 proc.) jednym, niskim, corocznym podatkiem ryczałtowym od całkowitej wartości aktywów na koncie.
Polska wersja ma jednak kluczową przewagę – wprowadzenie kwoty wolnej od podatku w wysokości 100 000 zł. Jest to fundamentalna różnica, która ma uczynić OKI szczególnie atrakcyjnym dla początkujących inwestorów.
Jak ma działać OKI?
OKI ma być dobrowolnym i powszechnie dostępnym produktem, oferowanym przez banki i domy maklerskie. Jego planowane wejście w życie to połowa 2026 roku. Każdy Polak będzie mógł posiadać jeden limit kapitału 100 000 zł zwolnionego od podatku, przypisany do numeru PESEL, niezależnie od liczby otwartych rachunków. Co istotne, na konto będzie można wpłacać wyłącznie nowe środki, bez możliwości przeniesienia już posiadanych akcji czy funduszy.
Zwolnienie podatkowe do 100 000 zł
Główną zaletą OKI ma być całkowite zwolnienie z opodatkowania aktywów do kwoty 100 000 zł. W ramach tego limitu środki będą musiały być podzielone na dwie części:
- Część oszczędnościowa (maksymalnie 25 000 zł): przeznaczona na bezpieczne instrumenty, takie jak lokaty bankowe, detaliczne obligacje skarbowe czy gotówka.
- Część inwestycyjna (pozostała kwota): środki te będą musiały być ulokowane w aktywa o wyższym potencjale zysku, ale i ryzyka, takie jak akcje, obligacje, jednostki funduszy inwestycyjnych czy ETF-y.
Opodatkowanie nadwyżki
Po przekroczeniu progu 100 000 zł zacznie obowiązywać nowy, uproszczony mechanizm podatkowy. Od nadwyżki ponad tę kwotę inwestor będzie płacił niski, coroczny podatek. Podatek ten będzie naliczany jednak od wartości aktywów, a nie od zysku. Szacowana stawka ma wynosić od 0,8 proc. do 0,9 proc. rocznie. Minister Finansów określił ją jako „niski podatek poniżej 1 proc.”.
Kluczową i potencjalnie kontrowersyjną cechą tego rozwiązania jest fakt, że podatek będzie należny niezależnie od tego, czy inwestor osiągnął zysk, czy stratę. Liczyć się będzie sama wartość zgromadzonych aktywów powyżej limitu.
Potencjał i ryzyka
Ministerstwo Finansów szacuje, że w ciągu pierwszych trzech lat na konta OKI może wpłynąć nawet 100 mld zł. To znacząco zwiększyłoby płynność i kapitalizację Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie. Dla inwestorów OKI to szansa na proste i elastyczne budowanie kapitału bez konieczności rozliczania każdej transakcji z osobna.
Model ten ma też swoje mankamenty. Konieczność płacenia podatku nawet w przypadku straty może zniechęcać część osób. System ten jest również mało opłacalny dla bardzo bezpiecznych inwestycji o niskiej stopie zwrotu.
Ostateczny kształt Osobistego Konta Inwestycyjnego poznamy w najbliższych miesiącach, po konsultacjach publicznych i pracach legislacyjnych. Już dziś jednak widać, że jest to jedna z najciekawszych propozycji dla polskich inwestorów od lat. Może realnie wpłynąć na kulturę oszczędzania w kraju.
Sprawdź, czym jest i jak działa Goldsaver
