1. Goldsaver
  2. Knowledge Base
  3. Artykuły blogowe
  4. Zespół Goldsaver radzi: narzędzia finansowe

Zespół Goldsaver radzi: narzędzia finansowe

Ten tekst przeczytasz w 8 min.

Dziś odcinek szczególny, gdyż dzielimy się z Wami naszymi narzędziami finansowymi. I dzielimy się szczerze, bez ściemy: z czego korzystamy, co nam się sprawdza, co jest fajne i do czego tego używamy.

zespół goldsaver radzi: narzędzia finansowe
zespół goldsaver radzi: narzędzia finansowe

Marta, Marketing Manager

Podstawą jest u mnie auto-oszczędzanie. Moja aplikacja bankowa oferuje mi trzy opcje: procent od transakcji, stała kwota przy każdej transakcji (np. 5 zł) i zaokrąglenie do pełnych kwot. Ja wybieram tę trzecią opcję – kwota każdej transakcji jest zaokrąglona do pełnej sumy, a reszta trafia do “skarbonki”, czyli takiego funduszu celowego np. na pralkę, wakacje itp. 

Jednak, choć automatyzacja jest bardzo praktyczna, to sama “skarbonka” w obrębie podstawowego RORu nie do końca mi odpowiada – środki te są zbyt łatwo dostępne. Staram się zatem na bieżąco przenosić je na konto oszczędnościowe w innym banku, który ma niezłe warunki. A ponieważ jest to inny bank, rzadziej tam zaglądam i jest mniejsza pokusa, żeby skorzystać z tych pieniędzy na inny cel. W ten sposób oszczędzam na cele krótkoterminowe np. wakacje czy zakup jakiegoś sprzętu.

Z innych wartych polecenia rozwiązań – nadpłacam kredyt hipoteczny oszczędności bieżących, ale też ze środków gromadzonych w PPK. Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że istnieje taka możliwość.

Zobacz także: PPK po 4 latach. Czy warto?

Korzystam oczywiście także z Goldsavera oraz robodoradcy Finax. Oba zasilam regularnie drobnymi kwotami, między innymi płacę sobie za każdy przebiegnięty kilometr, co ma dodatkową zaletę w postaci motywacji do treningów. 

To, z czego staram się korzystać jak najmniej, to gotówka (np. gdy ktoś mi oddaje dług w gotówce). Są to pieniądze, które bardzo łatwo się wydaje, bo zdają się być poza kontrolą – nie ma śladu transakcji w aplikacji bankowej. Jeśli więc ktoś ma jakieś fajne porady na temat tego, co robić z gotówką, to chętnie przyjmę. Bo wpłacanie do banku jest obecnie mocno utrudnione przez same banki – oddziały czynne są krótko, są w nich kolejki, a wpłatomaty są likwidowane. Gotówka to środki, które znikają najszybciej i często w tajemniczych okolicznościach 😉

Dorota Sierakowska

inwestorka i analityczka, specjalizująca się w rynku surowcowym,
twórczyni Girls Money Club
dorota sierakowska

„Złoto jest coraz łatwiej dostępne, a to ma ogromne znaczenie dla większości inwestorów. Kiedyś złoto kojarzono z pewną niedostępnością, ale przede wszystkim z bogactwem, władzą, luksusem. Ale na szczęście to zaczęło się zmieniać i w tym momencie nie trzeba mieć milionów czy setek tysięcy złotych, żeby mądrze zainwestować w ten kruszec. Możemy mieć nawet kilka tysięcy złotych, kilkaset złotych, a obecnie nawet kilkadziesiąt złotych, żeby zacząć swoją przygodę z inwestowaniem w złoto. To jest szalenie istotne, bo przecież większość z nas chce mądrze ulokować pieniądze, ale wiele osób dysponuje relatywnie niewielkimi oszczędnościami”

Maciek, E-commerce Manager

Jestem gadżeciarzem i fanem technologicznych nowinek i generalnie nie pomagało mi to nigdy w planowaniu finansów i oszczędzaniu. Pod koniec miesiąca zazwyczaj okazywało się, że jakimś dziwnym trafem za bardzo nie ma już czego przeznaczyć na oszczędności, bo wszystko się gdzieś “rozeszło” Paradoksalnie, to właśnie ta moja natura w końcu pomogła mi nad tym zapanować.

Nowe technologie, o ile dobrze się z nich korzysta, mogą być bardzo pomocne, ułatwić nam życie i pomóc w planowaniu naszych finansów. Dziś, pierwsze co się dzieje każdego miesiąca, po otrzymaniu wynagrodzenia, to automatyczne przelewy. Same zlecenia stałe trudno określić jako coś nowatorskiego, ale wiele osób o nich zapomina. Moim zdaniem błędnie, dlatego warto o nich wspomnieć. 

Moje fundusze dzielę na różne cele, takie jak: wydatki bieżące, nowe mieszkanie, emerytura, wakacje czy przyszłość dzieci. I tym celom przypisane są różne nowoczesne narzędzia z jakich korzystam.

I tak – do budowania własnego „funduszu emerytalnego” – używam kont IKE i IKZE w ramach rachunku maklerskiego. Kupuję przez nie regularnie ETFy. Nie analizuję cen, nie staram się “spekulować” i szukać okazji. Stosuję de facto strategie DCA wierząc, że w perspektywie 20 lat przyniesie mi satysfakcjonującą stopę zwrotu.

Myśląc o dzieciach korzystam z Finaxa. To bardzo proste i przyjazne narzędzie. Nie musimy myśleć, robi to za nas robodoradca. Jedyne co musimy zrobić, to określić akceptowany przez nas poziom ryzyka. No i regularnie wpłacać 🙂 

Moją poduszkę finansową opieram w dużym stopniu na złocie. Kupowanym oczywiście w Goldsaverze 🙂 A jeśli nigdy nie będę musiał z niej skorzystać, to złote sztabki także będą dla dzieci.

Kolejnym nowoczesnym narzędziem jest Revolut. Świetna sprawa dla osób podróżujących do innych krajów (dzięki wielowalutowej karcie). Revoluta używam także jako kantoru walut. Świetną opcją są także wirtualne karty płatnicze, których używam do zakupów w sieci.

Na koniec konto bieżące. Niby nic specjalnego, ale bank z którego korzystam pozwala zdefiniować sobie takie wirtualne subkonta. Świetnie nadaje się to do zapanowania nad krótkoterminowymi celami. Dzięki temu mam np. subkonto “wakacje”, “remont mieszkania” czy wspomniane wcześniej “gadżety” 🙂

Sprawdź, w co inwestować bezpiecznie i długoterminowo

Tomek, Communications Manager

Na co dzień korzystam przede wszystkim z aplikacji bankowej mojego banku, zarówno w wersji desktopowej, jak i mobilnej. To prawdziwy “kombajn”, bo oprócz typowych czynności, jak przelewy czy kontrola bieżącego stanu konta, mogę za jej pośrednictwem robić mnóstwo innych rzeczy: od inwestowania na giełdzie (dzięki modułowi maklerskiemu), przez oszczędzanie (to nie tylko standardowe konto oszczędnościowe czy lokaty bankowe, ale też funkcja Smart Saver umożliwiająca zaokrąglanie kwot transakcji i odkładanie “końcówek” na osobnym, oprocentowanym subkoncie), po zakup biletów komunikacyjnych, płatności za parkingi i autostrady czy potwierdzanie tożsamości (możliwe na kilka sposobów). 

Jedną z nowości, która bardzo przypadła mi do gustu, jest lista subskrypcji, za które cyklicznie pobierane są pieniądze z mojego konta, a przede wszystkim – opcja pozwalająca na zablokowanie płatności. To bardzo przydatne rozwiązanie, które pozwala zaoszczędzić parę groszy, a jednocześnie daje czas, by odwołać subskrypcję u jej dostawcy. Przyznam, że gdy pierwszy raz zerknąłem na tę listę, zaskoczyła mnie liczba usług, za które płacę co miesiąc, niekoniecznie z każdej z nich regularnie korzystając. To zazwyczaj niewielkie kwoty, więc ich ubytek na koncie można łatwo przeoczyć, ale jeśli już zebrać je w całość, wychodzi całkiem pokaźna suma. Warto baczniej przyjrzeć się swoim subskrypcjom i zrezygnować z tych, które są nam zbędne, a płacimy za nie bardziej z przyzwyczajenia niż potrzeby.

Z kolei w sezonie wakacyjnym, a w zasadzie przy okazji każdego wyjazdu zagranicznego (czyli również zimowe wypady w Alpy czy krótkie city breaki), często korzystam z Revoluta. Co prawda w sytuacji, kiedy większość banków wprowadziła już karty wielowalutowe, nie jest to w tym momencie tak przełomowe rozwiązanie jak jeszcze kilka lat temu, ale zdecydowanie przydaje się, by wyjeżdżając poza Polskę płacić wygodnie i bez prowizji w lokalnej walucie. Revolut przez ostatnie lata również przeszedł ewolucję i obecnie oferuje mnogość dodatkowych opcji, stając się w zasadzie pełnoprawnym bankiem, ale dla mnie to wciąż przede wszystkim świetna apka do ogarniania finansów osobistych przy okazji zagranicznych wojaży. Polecam też podpiąć kartę Revoluta choćby pod Booking.com – rezerwując tam noclegi, płatności często pobierane są w lokalnej walucie, więc tu również unikniemy dodatkowej opłaty za przewalutowanie. 

Last but not least. Do zapanowania nad domowym budżetem od lat, niezmiennie, służy mi stary, dobry Excel. To tam ewidencjonuję wszystkie moje wpływy i wydatki w skali miesiąca i tam podliczam ponoszone przez mnie koszty w podziale na różne kategorie (jak choćby to, ile wydaję na ciuchy, ile na jedzenie “na mieście”, a ile na codzienne zakupy spożywcze). Tam też regularnie podsumowuję wszystkie swoje inwestycje (czyli choćby zakupy złota w Goldsaverze czy wartość posiadanych przeze mnie akcji giełdowych) i sprawdzam, czy jestem “na plusie”, czy jednak niekoniecznie. Wiem, że pewnie jest mnóstwo nowoczesnych narzędzi, które pozwalają robić to szybciej i sprawniej, ale akurat w tej kwestii – choć co do zasady lubię wszelkiego rodzaju nowinki technologiczne – pozostaję “oldskulowcem”.

Zobacz także: Bartosz Kurek: złoto to prostota i wygoda [WYWIAD]

Bartek, Content Manager

Podstawowym narzędziem budżetowym jest dla mnie arkusz kalkulacyjny, w którym wpisują swoje dochody i stałe koszty. Taką buchalterię prowadzę już od kilku lat i sukcesywnie staram się ją upraszczać, aby nie była ona zbyt czasochłonna, i aby nie gromadzić informacji, które ostatecznie będą dla mnie nieprzydatne. Uważam, że w przypadku finansów osobistych prostota to klucz do sukcesu.

Mam więc wpływy i wydatki stałe, a na osobnym arkuszu importuję wyciąg z banku, na podstawie którego klasyfikuję wydatki do kilku podstawowych kategorii jak zakupy, auto, leki, oszczędności itp. Staram się planować dłuższe okresy, aby nie okazało się, że np. w jakimś gorszym miesiącu zabraknie mi gotówki i będę musiał sięgnąć do rezerw (o czym za chwilę).

Co ważne – mamy z żoną podział wydatków. Ja odpowiadam za większość opłat i wydatki codzienne, żona gromadzi oszczędności na wakacje i inne cele, a także zajmuje się aprowizacją siebie i dzieci w odzież, materiały szkolne itp. Taki rozdział bardzo upraszcza i ułatwia moje budżetowanie, bo niektórymi tematami po prostu się nie zajmuję.

W celach finansowania wydatków większych, ale nierodzinnych (gadżety, elektronika), korzystam przeważnie z opcji w banku, która umożliwia comiesięczne odkładanie na jakiś cel określonej kwoty oraz końcówek ze wszystkich transakcji. 

Z myślą o emeryturze korzystam z IKZE w banku. I tutaj poszedłem w fundusze inwestycyjne. Mało finezyjnie, ale wychodzę z założenia, że lepiej mieć coś niż nic, a IKZE jest po prostu niezłym rozwiązaniem, z dodatkowymi korzyściami podatkowymi. Mam także zlecenie stałe do Goldsavera na zasadzie “kup i zapomnij”, jako uzupełnienie IKZE (nie trzymaj wszystkich jaj w jednym koszyku) lub jako plan B na nieprzewidziane okoliczności.

W przeszłości korzystaniem z platform Finax i Kupfundusz.pl. Z obu byłem zadowolony, jednak moje misternie odkładane oszczędności torpedowane były przez nagłe potrzeby lub okazje. Co prowadzi mnie do konkluzji, że jest dużo fajnych narzędzi i możliwości, ale jeśli nie ułożymy najpierw swoich finansów, nie będziemy nimi sensownie zarządzać, prędzej czy później rozbijemy się o jakąś nagłą potrzebę lub okazję. 

Sprawdź, czym jest i jak działa Goldsaver

Czy ten artykuł był dla Ciebie przydatny?

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.