1. Goldsaver
  2. Knowledge Base
  3. Artykuły blogowe
  4. Kieszonkowe – dawać czy nie dawać? Przewodnik po pierwszym budżecie dziecka

Kieszonkowe – dawać czy nie dawać? Przewodnik po pierwszym budżecie dziecka

Ten tekst przeczytasz w 4 min.

Jako mama dwóch córek często spotykam się z pytaniem: „Dawać kieszonkowe czy nie?”. Z jednej strony chcemy nauczyć dzieci samodzielności, z drugiej – boimy się, że pieniądze przewrócą im w głowach, a my wychowamy małych materialistów.

kieszonkowe – dawać czy nie dawać? przewodnik po pierwszym budżecie dziecka
kieszonkowe – dawać czy nie dawać? przewodnik po pierwszym budżecie dziecka

W poprzednim artykule pisałam o tym, jak w ogóle zacząć rozmawiać z dzieckiem o finansach. Dziś zrobimy drugi krok. Przejdziemy od teorii do praktyki, bo nic nie uczy tak dobrze, jak własne doświadczenie.

Kieszonkowe to nie prezent – to najważniejsza lekcja przedsiębiorczości, jaką możesz dać swojemu dziecku w domu. Przyjrzyjmy się trzem modelom kieszonkowego i sprawdźmy, który z nich sprawdzi się najlepiej w Twojej rodzinie.

Model 1: Stała „pensja”, czyli kieszonkowe bezwarunkowe

To najpopularniejsze podejście. Ustalacie z dzieckiem, że co tydzień (u młodszych dzieci) lub co miesiąc (u nastolatków) otrzymuje konkretną kwotę. Niezależnie od ocen czy zachowania.

Dlaczego to działa?

Ten model świetnie uczy zarządzania budżetem w czasie. Dziecko wie, że jeśli wyda wszystko w poniedziałek na słodycze, to do piątku będzie „bankrutem”. To bezpieczna przestrzeń na popełnianie pierwszych błędów finansowych, które bolą mniej niż w dorosłym życiu.

Jakie są zagrożenia?

Ryzyko postawy roszczeniowej. Dziecko może uznać, że pieniądze po prostu mu się należą „za bycie”, co nie do końca oddaje realia dorosłego rynku pracy.

Maciej Samcik

twórca i redaktor naczelny „Subiektywnie o Finansach”
maciej samcik 1

„Też używam tego rozwiązania. To dobry pomysł dla osób, które chcą lokować kapitał w fizycznym złocie, ale nie chcą lub nie mogą przeznaczać jednorazowo sporych pieniędzy na zakup kruszcu”  więcej >

Model 2: Płatne zadania

W tym modelu nie ma nic za darmo. Dziecko otrzymuje pieniądze tylko wtedy, gdy wykona określoną pracę.

Dlaczego to działa?

To twarda szkoła ekonomii, która uczy prostej zależności: praca równa się wynagrodzenie. Buduje to szacunek do pieniądza i motywuje do działania.

Pułapka płacenia za obowiązki domowe

Istnieje ogromna kontrowersja dotycząca płacenia za codzienne obowiązki domowe, takie jak sprzątanie pokoju, wynoszenie śmieci czy ścielenie łóżka.

Jeśli zaczniesz płacić dziecku za wyniesienie śmieci, wprowadzasz relację rynkową tam, gdzie powinna być relacja wspólnotowa. Co zrobisz, gdy pewnego dnia dziecko powie: „Mamo, mam jeszcze 50 złotych z urodzin, dzisiaj nie wyniosę śmieci, bo nie potrzebuję zarobić”?

Obowiązki domowe wynikają z faktu bycia domownikiem, a nie pracownikiem.

Model 3: Rozwiązanie Hybrydowe – Złoty środek

To rozwiązanie, które rekomenduję najczęściej podczas warsztatów. Łączy ono zalety obu poprzednich systemów i eliminuje większość ich wad.

Jak to działa w praktyce?

1.  Podstawa (stała kwota): dziecko otrzymuje niewielką, stałą kwotę (np. tygodniówkę). Jest ona swoistym „dochodem podstawowym”, który pozwala mu planować drobne wydatki i uczy gospodarowania.

2.  Premia (ekstra zlecenia): dziecko ma możliwość „dorobienia” do kieszonkowego, wykonując dodatkowe zadania, które nie są jego codziennymi obowiązkami.

Przykłady zadań „ekstra”:

  • umycie samochodu rodziców,
  • prace w ogrodzie (grabienie liści, koszenie trawy),
  • pomoc przy porządkowaniu piwnicy/garażu.

Dzięki temu modelowi dziecko ma poczucie bezpieczeństwa (stała kwota), ale wie też, że większe marzenia wymagają dodatkowego wysiłku.

Ile dawać i kiedy zacząć?

Nie ma jednej, idealnej kwoty. Wysokość kieszonkowego powinna być powiązana z wiekiem dziecka i jego realnymi potrzebami. Dobrym momentem na start jest początek szkoły podstawowej, kiedy dziecko zaczyna rozumieć, że pieniądz jest narzędziem wymiany i potrafi już liczyć.

Kwota powinna być na tyle duża, by dziecko mogło sobie coś kupić (np. lody, komiks), ale na tyle mała, by musiało wybierać i czasem z czegoś zrezygnować. Pamiętaj, że celem jest edukacja. Pozwól dziecku wydać całe kieszonkowe na „głupoty” w pierwszy dzień. To cenna lekcja, której nie zastąpi żaden wykład.

Co dalej?

W kolejnym artykule podpowiem, jak radzić sobie z dziecięcymi zachciankami, jak rozróżnić je od realnych potrzeb i jak uczyć mądrego robienia zakupów, by nie wpaść w pułapkę konsumpcjonizmu.

Twoje zadanie na dziś:

Usiądź dziś wieczorem z kartką papieru i zastanów się: jakie zadania w Twoim domu wykraczają poza standardowe obowiązki i mogłyby stać się płatnymi „zleceniami” dla Twojego dziecka? Stwórzcie cennik wspólnie!

Sprawdź, czym jest i jak działa Goldsaver

Czy ten artykuł był dla Ciebie przydatny?

Powiązane artykuły

Zostaw komentarz

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.