Rynek metali szlachetnych po raz kolejny udowodnił swoją nieprzewidywalność. Choć po burzliwym marcu wielu ekspertów sugerowało, że hossa na złocie dobiegła końca, kruszec zanotował właśnie czwarty tydzień wzrostów z rzędu. Zapraszamy do pogłębionej analizy obecnej sytuacji rynkowej oraz kondycji finansowej Stanów Zjednoczonych, która staje się kluczowym paliwem dla cen metali szlachetnych. Obejrzyj 100. odcinek GoldWeeka!

GoldWeek: Czego dowiesz się z nowego odcinka?
Michał Tekliński to ekspert rynku złota z liczącym już ponad dekadę doświadczeniem w branży. W Goldsaverze pełni funkcję głównego analityka oraz filaru zespołu eksperckiego. W najnowszym odcinku GoldWeeka, czyli autorskiego formatu publikowanego na kanale YouTube Goldsavera, ekspert rynkowy skupia się na następujących tematach:
Dlaczego cena złota rośnie od czterech tygodni?
Punktem zwrotnym dla rynku był przełom marca i kwietnia. Pamiętny 23 marca zapisał się w historii gwałtownym wahnięciem – złoto najpierw straciło 400 dolarów na uncji, by niemal natychmiast odrobić tę stratę. Trwałe wzrosty rozpoczęły się jednak 26 marca.
Dlaczego wcześniej obserwowaliśmy spadki? Wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie paradoksalnie osłabił złoto, ponieważ wywołał gwałtowny rajd w stronę gotówki i amerykańskiego dolara.
Fundusze hedgingowe, zmagające się z wezwaniami do uzupełnienia depozytów (margin calls), masowo wyprzedawały złoto, aby ratować inne pozycje.
Dodatkową podaż wygenerowała Turcja, rzucając kruszec na rynek w celu wzmocnienia liry i zakupu drogiej ropy.
Obecnie sytuacja uległa odwróceniu dzięki powrotowi sprzyjających warunków makroekonomicznych:
- Osłabienie dolara i spadek rentowności obligacji USA.
- Perspektywa obniżek stóp procentowych, podsycana przez nadchodzącą zmianę w Fed – nowym przewodniczącym ma zostać nominat Donalda Trumpa, Kevin Warsh, który opowiada się za słabszym dolarem i niższymi stopami.
- Oczyszczenie rynku z kapitału spekulacyjnego, co sprawia, że obecny trend oparty jest na zdrowych, twardych fundamentach.
- Potencjalna deeskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie, na którą rynki czekają z nadzieją.
Warto zauważyć, że historyczny rekord nieprzerwanych wzrostów ceny złota wynosi 9 tygodni (zdarzyło się to tylko 5 razy od 1971 roku). Czy obecny trend pobije ten rekord? Fundamenty oraz polityka celna administracji USA dają ku temu solidne podstawy.
Kluczowym czynnikiem pro-wzrostowym staje się jednak polityka monetarna i fiskalna USA. Nominacja Kevina Warsha na szefa Fed zwiastuje erę niższych stóp procentowych i celowego osłabiania dolara.
– Obserwowany obecnie czwarty tydzień wzrostów cen złota to nie przypadek, lecz efekt powrotu rynku do twardych fundamentów po marcu pełnym szoku płynnościowego. Marcowe tąpnięcie pokazało, że w sytuacjach skrajnych złoto jest traktowane jako najbardziej płynne zabezpieczenie – fundusze hedgingowe wyprzedawały kruszec, by ratować inne aktywa przed margin callami. Teraz, gdy rynek oczyścił się ze spekulacji, złoto odzyskuje swój blask, wspierane przez słabnącego dolara i spadek rentowności amerykańskich obligacji – komentuje Michał Tekliński.
Czy Stany Zjednoczone mogą zbankrutować?
Równolegle do rajdu złota, uwaga świata koncentruje się na dramatycznej sytuacji fiskalnej USA.
Zadłużenie Stanów Zjednoczonych przekroczyło już 39 bilionów dolarów. Tylko w ubiegłym miesiącu administracja Trumpa wydała o 164 miliardy dolarów więcej, niż zarobiła. Najbardziej niepokojący jest jednak koszt obsługi tego zadłużenia – roczne odsetki z pewnością przekroczą w tym roku barierę 1 biliona dolarów.
Czy USA mogą zbankrutować? Teoretycznie państwo emitujące walutę rezerwową świata może zawsze „dodrukować” brakujące dolary. Co więcej, dwie trzecie długu USA (ok. 31,4 bln USD) to dług zaciągnięty u samych Amerykanów i ich instytucji. To stabilizuje sytuację, gdyż obywatele nie są zainteresowani upadkiem własnego państwa.
Niemniej jednak, tak ogromny dług to „pułapka wierzyciela”, podobna do tej, którą stosował Gajusz Juliusz Cezar, budując swoją pozycję na zobowiązaniach wobec innych. Choć bankructwo w klasycznym sensie jest mało prawdopodobne, bolesne decyzje gospodarcze są nieuniknione.
W takim otoczeniu złoto staje się jedynym logicznym schronieniem dla kapitału przed inflacyjnym rozmywaniem wartości pieniądza.
– Choć USA jako emitent waluty rezerwowej teoretycznie nie mogą zbankrutować, bo zawsze mogą dodrukować pieniądz, taka strategia nieuchronnie uderza w realną wartość dolara. Złoto w tym układzie staje się nie tylko instrumentem inwestycyjnym, ale schronieniem przed systemowym ryzykiem, jakie niesie ze sobą bezprecedensowe zadłużenie największej gospodarki świata. Historia pokazuje, że trend wzrostowy złota potrafi trwać nieprzerwanie przez 9 tygodni i przy obecnych fundamentach przebicie tego rekordu jest w zasięgu ręki – podsumowuje Michał Tekliński.
Chcesz wiedzieć, co na rynku złota „piszczy”? Oglądaj 100. odcinek GoldWeek na YouTube!
